Ja i moje emocje – jak rozpoznać, czyli krótkie vademecum o tym po czym wiem, że wiem

Przygotowując się do napisania tego tekstu zrobiłam w pierwszym rzucie najbardziej banalny reaserch świata – zapytałam wujka googla co emocje mówią o mnie.

I dowiedziałam się kolejno jak następuje, że
a. emocje to głównie złość i trzeba sobie z nią radzić
b. o moich emocjach mogą również mówić moje stopy (nie pytajcie gdzie to znalazłam)
c. obok złości powinniśmy sobie radzić również ze smutkiem
d. emocje są dobre i złe
e. emocjami trzeba koniecznie zarządzać.

Reaserch zrobiony bardziej dlatego, żeby sprawdzić co statystyczny Kowalski może znaleźć na ten temat w najpopularniejszym źródle wiedzy współczesnego świata.

Zasmuciłam się wynikami, bo każdą z tych mądrości (poza stopami – tego nie wiem i przyznaję, że nawet nie przyszło mi do głowy, żeby sprawdzać w jakościowo wiarygodnym źródle. Poza tym mam zupełnie niekomunikatywne stopy) – warto włożyć między bajki.

Od kilku lat pracuję z Klientami również w obszarze radzenia sobie z emocjami. Jako coach specjalizujący się w pomaganiu Klientom w procesie podejmowania decyzji – najczęściej na którymś etapie naszych spotkań okazuje się, że Klient jest zblokowany właśnie przez jakąś emocję czy też przekonanie. O przekonaniach innym razem, a do emocji wracając: trudności, które dotykają moich Klientów to:

a. umiejętność nazywania i rozróżniania wielu emocji. Jeśli chcesz sprawdzić jak u Ciebie z tym obszarem – weź kartkę papieru i napisz jaka emocja Ci teraz towarzyszy? Jak się czujesz? Co wywołało ten stan? Podczas odpowiedzi pamiętaj, aby być możliwie precyzyjnym. Sprawdź też na ile czujesz różnicę między np. złością a poirytowaniem. Po czym poznajesz, że się złościsz, a po czym że to raczej irytacja?
b. sposób WYRAŻANIA tych emocji. Moi Klienci pracujący ze mną w tym obszarze rozwijają nowy sposób reagowania w sytuacjach do tej pory definiowanych przez nich jako „trudne”. Żeby jednak nowy sposób wypracować każdorazowo przechodzimy przez punkt a.

To o czym warto abyś Drogi Czytelniku pamiętał podczas pracy w tym obszarze to:

a. nie ma złych i dobrych emocji
b. emocje stanowią źródło wiedzy na Twój temat. Raczej wątpię, aby natura wymyśliła je dla nas za karę
c. ze złością czy innymi emocjami powszechnie uznawanymi za „negatywne” nie musisz sobie radzić. Nie jestem zwolennikiem słowa „radzenie sobie” bo stawia Cię ono w pozycji kogoś, kto koniecznie potrzebuje pomocy i musisz „dać radę”. Nie musisz. Być może warto, żebyś nauczył się inaczej wyrażać emocje, ale to w ogóle nie oznacza, że jesteś jakkolwiek wybrakowany. Co ciekawe Klienci zgłaszają się do mnie również w sytuacjach, kiedy w ich życiu dzieje się wiele dobrego i wydaje im się, że wtedy szczęścia na świecie ubywa i koniecznie „trzeba coś z tym zrobić”. Oczywiście Ty decydujesz i wiesz najlepiej co Cię w życiu uwiera, ale w takich sytuacjach zachęcam do refleksji nad tym: co jest najtrudniejsze w sytuacji, w której jestem?
d. emocjami nie musisz zarządzać. To – zaznaczam moim zdaniem – również umiejscawia Cię w pozycji kogoś, kto tak w ogóle w życiu nie ogarnia. Jestem pewna, że radzisz sobie najlepiej jak umiesz. Zarządzanie oznacza też kontrolę, a przecież istnieje szereg emocji, które warto wyrażać w pełnej ekspresji. Jak wyrażasz np. radość?

Zachęcam Cię do refleksji – jaką informacje o Tobie niosą emocje, które odczuwasz teraz?  Co o mnie mówi to co teraz się dzieje? Co jest teraz dla mnie ważne?

Jeśli chcesz sobie ułatwić sam proces nazywania emocji, który może być przyczynkiem do głębszej analizy sposobu ich wyrażania – zachęcam Cię do zainstalowania bezpłatnej aplikacji Year in Pixels

Jeśli chcesz się podzielić się swoją refleksją ze mną – zachęcam do kontaktu.

Autorką artykułu jest Małgorzata Pielka

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *