Jak podejmować decyzje, czyli prosty sposób na połączenie serca z rozumem.

Emocje towarzyszą nam w każdym momencie naszego życia. Są nieodłącznym elementem odbioru otaczającej rzeczywistości. W Słowniku Psychologii Norbert Sillamy podaje, że emocja to „globalna reakcja organizmu na niespodziewaną sytuację, na zakłócenia równowagi w stosunkach z otoczeniem”.

Wydaje się, że podejmowane przez nas decyzje, będące odpowiedzią na zaistniałą sytuację, są wprowadzane poprzez błyskawiczną, mentalną analizę i świadomą reakcję. Często jednak nie zdajemy sobie sprawy, że konkretna emocja, uruchomiona poprzez umysł podświadomy, ma zdecydowanie większy wpływ na nasze zachowanie w danej chwili, niż chłodna kalkulacja. Wbudowane w nasze ciała procesy emocjonalne warunkują w znacznym stopniu decyzje, które podejmujemy w danej chwili poprzez automatyczny tryb, który wykształcił się w ciągu milionów lat ewolucji gatunku. System ten ma na celu ochronę naszego życia w sytuacjach zagrożenia, lub służy potrzebie przystosowania się do otoczenia.

Prostym przykładem jest tutaj nieoczekiwane dla nas spotkanie z pędzącym w naszą stronę groźnym drapieżnikiem. W takim przypadku, ten atawistyczny system ulokowany w najstarszej części mózgu, zwanej mózgiem gadzim, w przeciągu mikrosekundy przygotuje nasze ciało do podjęcia odpowiedniego działania. Paraliżujący strach uruchomi neurofizjologiczny mechanizm (krew skierowana zostaje do naszych kończyn, oddech przyspiesza, a do krwiobiegu wydzielane są neuroprzekaźniki w postaci kortyzolu i adrenaliny), a mózg gadzi podejmuje jedną z dwóch możliwych decyzji – każe nam walczyć z zagrożeniem, lub po prostu brać nogi za pas. Wszystko w celu ochrony naszego życia. Dopiero po chwili, kiedy pierwotny i najsilniejszy proces ulegnie wstępnej fazie dezaktywacji, do głosu dochodzi część racjonalna naszego umysłu, która oceni sytuację w sposób logiczny i ustali, że owo groźne, rzucające się w nasza stronę zwierzę jest przecież oddzielone grubą szybą, my właśnie zwiedzamy zoo, a pani obok uśmiecha się do nas z nutką zadziwieniaJ. Pierwotna emocja strachu zostanie wówczas szybko zniwelowana. Tak, w bardzo dużym uproszczeniu, działa nasz system nerwowy.

Emocje są jak wiatr poruszający chmurami naszych myśli, z których pada deszcz słów i działań…
Lew Wygotski

W dzisiejszym świecie, ukierunkowanym na logikę i racjonalność, emocje spychane są na dalszy plan. Często rozum bierze górę nad sercem i podejmujemy decyzje tylko i wyłączne w oparciu o chłodną analizę, bez uwzględnienia odczuć płynących z ciała.

A przecież emocja towarzysząca danej sytuacji może być dla nas cennym drogowskazem, czy w tym konkretnym przypadku jest to zdarzenie pozytywne, pozwalające nam odnieść potencjalną korzyść, czy też efektem zdarzenia będzie zagrożenie naszego zdrowia, albo poniesiemy stratę. Nasz autonomiczny system ostrzegawczy doskonale nam służy – czasami poprzez całkiem subtelne odczucia (lekkiego ucisku w brzuchu, lub gardle, albo poprzez niby irracjonalną obawę), że jednak nie tędy droga. Ignorując symptomy pochodzące z ciała zamykamy się na mądrość płynącą z naszego wnętrza.

Z drugiej strony, dominacja emocji w procesach decyzyjnych może stanowić blokadę we właściwym rozróżnieniu kontekstu sytuacji. Im większa i silniejsza emocja wyraża się w naszym ciele, tym mniejsza jest nasza zdolność do korzystania z zasobów naszej inteligencji i doświadczenia, czyli właśnie umysłu racjonalnego. Bo czy osoba szaleńczo zakochana, albo pogrążona w głębokim smutku po stracie, jest w pełni zdolna do trafnego osądu okoliczności i odpowiedniej reakcji? Raczej nie, bo obie owładnięte są skrajnymi uczuciami rozmazującymi obraz rzeczywistości.

A przecież staramy się unikać decyzji, które mogą być przyczyną przykrości, smutku czy bólu, a dążymy do podejmowania takich, które dostarczą nam wrażeń pozytywnych – radości, szczęścia, czy spełnienia. Podejmowanie decyzji związane jest z procesem wyboru najlepszego kierunku działania. Stąd, przy podejmowaniu decyzji najlepszym jest stan balansu, harmonii pomiędzy emocjami, a umysłem, sercem, a logiką, impulsywnością, a rozsądkiem.

Jak to osiągnąć? Przede wszystkim nie warto podejmować decyzji pod wpływem bardzo silnych uczuć takich jak strach, zdenerwowanie, gniew, złość, ale również podniecenie, ekscytacja, pożądanie, itp. Akurat wtedy najlepszym rozwiązaniem jest przełożenie decyzji na inny moment, aby dać sobie trochę czasu na całkowite uspokojenie organizmu.

Jak już nadejdzie właściwa chwila, warto zatrzymać się w „tu i teraz”, wsłuchując się w swoje wnętrze. Doświadczyć prawdziwie tego, co się dzieje w ciele i zadać sobie pytania: Co czuję w tej chwili w związku z tą sytuacją? Jakie to uczucie? Czy jest pozytywne? Czy raczej nie czuję się z nim dobrze? Jak mogę je nazwać? Co czuję, gdy wyobrażę sobie, że odpowiednia decyzja została już podjęta? Jak mi z tym? Jakiego rodzaju emocja pojawia się wtedy?

Zauważając i nazywając pojawiające się emocje, dajemy sobie prawo do duchowego wglądu, poznania siebie, do akceptacji wewnętrznej mądrości, a jednocześnie nasze uczucia mogą stać się źródłem rzeczowej i ważnej informacji zwrotnej na temat podejmowanej decyzji. Wówczas już można zaprosić swój racjonalny umysł do kolejnego etapu i pozwolić mu na wyszukanie najbardziej korzystnego rozstrzygnięcia w oparciu o pojawiające się odczucia. Właśnie takie połączenie procesu emocjonalnego z procesem umysłowym we wspólnym procesie decyzyjnym daje nam pewność właściwego rozpoznania okoliczności i wybrania najbardziej optymalnego rozwiązania.

Tak naprawdę to serce i rozum grają zawsze do jednej bramki – korzystnej dla nas. Od nas samych natomiast zależy, czy wystawimy tylko jednego gracza, czy też pozwolimy sobie wygrać mecz integrując całą drużynę w drodze do zwycięstwa.

Powodzenia!

Autorką artykułu jest Anna Piwońska

Share

Brak możliwości komentowania