Potrzeby czy pragnienia? Jak to jest z naszym apetytem na życie?

Czym jest potrzeba w życiu każdego człowieka? Mówiąc najprościej – jest odczuciem braku czegoś.

Według Teorii Potrzeb amerykańskiego psychologa Abrahama Maslowa – dzielą się one hierarchicznie – od tych najbardziej niezbędnych do życia, do tych najmniej pilnych do realizacji, lub inaczej: na potrzeby niższego (fizjologiczne, bezpieczeństwa) i wyższego rzędu, zwanych rozwojowymi. Maslow twierdził, że aby zostały zaspokojone potrzeby wyższe, najpierw muszą być zaspokojone potrzeby niższe. Oznacza to, że zaspokojenie jednych potrzeb, warunkuje realizację kolejnych, ponieważ bez zaspokojenia tych podstawowych człowiek nie jest w stanie funkcjonować.

Często mówimy: potrzebuję tego, potrzebuję tamtego… Ale czy rzeczywiście? Czy to jest faktyczna potrzeba, czy też pragnienie, które sprawia, że odczuwam daną rzecz, osobę, sytuację, jako coś niezbędnego do istnienia?

Człowiek nie jest istotą, którą tworzy potrzeba, lecz istotą, którą tworzy pragnienie – Gaston Bachelard

Pragnienie, to coś, co chcemy aby się spełniło, ale nie jest nam niezbędne do życia, natomiast potrzeba, to coś, bez czego naprawdę nie można funkcjonować. Jednym słowem, nasze prawdziwe potrzeby ograniczają się do oddychania, jedzenia, spania, ubrania się i schronienia, czyli są tożsame z niższymi potrzebami Maslowa. Cała reszta to jedynie pragnienia.

Posiadanie pragnień jest naturalne i właściwe.

Każdy z nas marzy o tym, aby być zdrowym, mieć dobre, wygodne życie, być w szczęśliwym związku, posiadać rodzinę, kochać i być kochanym. I to wszystko jest jak najbardziej w porządku, pod warunkiem, że pragnienie nie przeistacza się w fanatyczne dążenie do jego zaspokojenia. Pragnienie ma służyć przede wszystkim wykorzystaniu wewnętrznego potencjału do rozwoju własnej egzystencji i dostarczaniu przyjemności. Te, które stają się wymyślonymi, niezbędnymi do życia „potrzebami”, mogą być przyczyną frustracji, zniechęcenia, dysharmonii. Sztucznie wykreowana potrzeba najczęściej wywołuje zaburzenia emocjonalne, bez względu na to czy jest spełniona, czy też nie, ponieważ w pierwszym przypadku może wywoływać silny strach przed jej utratą, a w drugim wywoływać poczucie przegranej. Jednak człowiek ma tendencję do postrzegania swoich pragnień jako potrzeb warunkujących szczęśliwe życie. A przecież życie jest dobre samo w sobie.

Warto zastanowić się czy pożądanie kolejnej pary butów, torebki, czy nowego samochodu sprawi, że poczujemy się w pełni szczęśliwi?

Czy nasze życie zyska na smaku? Czy zaspakajanie wszystkich pragnień daje spełnienie, czy też chwilowo poprawi humor, po czym wprawi nas w pościg za kolejnym pragnieniem? I gdzie jest granica? Czy czasami nie traktujemy spełnienia pragnień jako zastępczego aktu wypełniającego wewnętrzną pustkę? I co się stanie, gdy buty przemokną, torebka straci fason, a samochód nam ukradną? Czy nasza emocjonalna dojrzałość jest gotowa ze stoickim spokojem przyjąć stratę? Mechanizm ten dotyczy również kwestii niematerialnych, takich jak miłość, relacje, kariera, władza…

Dojrzałość emocjonalna rozróżnia wykreowane pragnienie od potrzeby.

Człowiek dojrzały emocjonalnie potrafi poradzić sobie z brakiem spełnienia, lub utratą pragnień. Nie wpada w niezadowolenie, albo bezradność, bo w głębi serca wie, że wszystko nadal jest ok, że niespełnione pragnienie nie zmieni jego wewnętrznego zadowolenia i spokoju, a życie i tak będzie płynęło dalej. Otworzą się kolejne drzwi, pojawią się kolejne możliwości, ludzie, wydarzenia… Taka osoba nie musi za wszelką cenę mieć tego, co wydaje jej się nieodzowne na daną chwilę. Niezależnie od tego, co się wydarzy i tak czuje się dobrze sama ze sobą, nie spada jej poczucie wartości w stosunku do tych, którzy być może posiadają trochę więcej w biegu po kolejną „niezbędną” zachciankę. Oczywiście, warto marzyć i pragnąć, aby coś dobrego wydarzyło się w naszym życiu, ale jeśli Los chce inaczej – trudno… Przecież to nie oznacza, że stajemy się przez to mniej wartościowi.

W dzisiejszym, skomercjalizowanym świecie pragnienia stały się wytworem społecznym, wręcz dziełem globalnej ekonomii i marketingu. Ktoś kiedyś trafnie zauważył, że głównym zadaniem obecnych czasów jest ciągłe wymyślanie nowych pragnień, bo potrzeby już dawno zostały zaspokojone.

Autorką artykułu jest Anna Piwońska

Share

Brak możliwości komentowania